The death knell!

 

Last night, while on the treadmill at my gym, a different little bird divulged that the jamboree was dumped by the Ministry of Culture (remember the 1.5 million pln destined for the project?).

If this is true, and little birds can be wrong, it means that the “top table” is beginning to listen.

“The spin got out of control,” said someone involved in the project.

Good, if that`s what it took to put the kybosh (spelling) on this wheeze.
Advertisements

Chinese jamboree

 

Yes, its true. Its off. 100 Chinese children will not be coming to Warsaw  this summer to play  under Prof. Penderecki on 100 Chinese made, Polish named  pianos.

No local investor it seems, except the Ministry of Culture which, according to indiscretions ( a lovely Italian term used for a leak) agreed to buy the pianos. Why?  In order to give them to music schools.

A music school director, a pianist himself, with whom I spoke, said he would not want one even if you paid him….well, not his words exactly but that was his gist. Since the pianos are on their way, I imagine they are destined to stay.

I dont mind people doing business with China, of course not. But why public money from the Ministry of Culture has been involved in what is clearly a business promotion and why music was going to be degraded into a circus act by people who ought to know better (the Pendereckis) and people who don`t but who have undue influence, is very worrying.

This whole affair has the wiff of something nasty.

Chinese jamboree off? Breaking news!

 

This afternoon, a bird at the Stock Exchange twittered in my ear that the idiotic Chinese piano jamboree planned by the “”what`s good for me is good for Warsaw” business/arts community, has been cancelled.

Bang go some people`s holiday plans!

Until I know the facts, I must refrain from further comment, but let`s hope that the greedy, greasy hands that were poised to plung into the public pot have been rapped well and truly over their pudgy little fingers.  

Feel the harmony!!

 

Wending my way around the streets of Warsaw on my bicycle yesterday afternoon in one of those rare rain-free moments, a huge advertising poster caught my eye.  An illuminated Philharmonic Hall on the left side, Prof. Antoni Wit, eyes shut, baton in hand, on the other. The slogan? Feel the Harmony.

What nonesense! Everything about the Philharmonic Hall suggests division. I wont repeat my litany of complaints against the professor and his cronies, save to say that if only Mr. Wit did feel the harmony his concerts might be a little more successful. He, as general manager, artistic director, chief conductor, general dogsbody and tea boy, might have found a more creative way of using the money rather than this blatant act of self-promotion. For example? To train some teachers.

“China`s ‘Mozart’ drops out of state hit parade” Where does that leave the Warsaw piano marathon?

  I quote from Jamil Anderlini`s piece in 12th May  Financial Times regarding the state of the Arts in China and Mr. Wang Yi, one of China`s most celebrated modern classical music composers..   ” The people who control culture in China have no culture, and in this system art provides a hugely lucrative source of corruption…..artistic works have become popular as bribes and many officials have learnt to paint, write or compose music so that they can sell their works to people who expect favours in return.”   “Chinese art and culture have long been dependant on patronage and power relationships…..officials who wield power over  the artistic sphere tend to be conservative and sycophantic (remind you of somewhere?)…Because these cultural officials dont have much access to funding they have to suck up to more important officials who control the money, like Wang Yi.” Wang Yi, by the way,  is now in prison with a death sentence for corruption hanging over him.    A “self-taught” composer, who, it has now been discovered, has no musical qualifications and no talent, Wang Yi`s “Ode to China” was, until last week, one of the repertoire staples of the China National Symphony Orchestra, an orchestra  which Prof. Penderecki himself has conducted (something of which to be proud).   However, the  Wang Yi case is only one example of the influence officials, with few or no artistic credentials, wield over the Chinese arts. “These factors are the main reason China has produced relatively few artistic exports in recent years….despite a multibillion-dollar global campaign to develop the “cultural industries” and the “soft power” of the nation….the “soft” power!”

 

Murkey waters indeed.

 

So now I am beginning to understand, (or am I?) why all these little Chinese children are coming to play their Polish named-Chinese pianos in Warsaw this summer at the expense of the POLISH Ministry of Culture!!!! And all under the baton of Prof. Penderecki!!

My “Dear Hanna” letter…a year ago.

 

Szanowna Pani

Hanna Gronkiewicz-Waltz

Prezydent m.st. Warszawy 
 

Szanowna Pani Prezydent, 

Być może pamięta Pani ubiegłoroczny film reklamowy telewizji BBC World o Warszawie, do którego scenariusz napisałem?  Dlaczego podjąłem się wtedy tego zadania, bez wynagrodzenia i z entuzjazmem? Dlatego, że wówczas wierzyłem w szczerość deklaracji składanych przez władze Miasta st. Warszawy dotyczących tworzenia w stolicy dobrych warunków dla rozwoju kultury, i w szczerość obietnic wspierania kulturalnych inicjatyw oraz organizacji, których powstanie kosztowało tak wiele czasu, wysiłku i poświęcenia tak wielu ludzi. Teraz czuje się oszukany, ponieważ Komisja Kultury Miasta st. Warszawy pozbawiła finansowania wszystkie pozarządowe organizacje muzyczne – na podstawie decyzji, której nie można nazwać inaczej, jak arbitralną.  

Być może Pani Prezydent lub członkom Komisji Kultury wydaje się, że wystarczy, iż  w Warszawie działają państwowe instytucje muzyczne i raz w roku jest Festiwal Beethovenowski, i że jest już dosyć muzyki klasycznej dla mieszkańców stolicy bez udziału organizacji pozarządowych. Jednakże, o ile mnie pamięć nie myli, kiedy spotkaliśmy się w biurze Pani Prezydent w ubiegłym roku, podzielała Pani moją opinię, że jest wielka przepaść pomiędzy wymienionymi wyżej szacownymi instytucjami państwowymi a zwykłymi mieszkańcami stolicy, z których ogromna większość nie ma w ogóle żadnego kontaktu z muzyką klasyczną wykonywaną na żywo. Być może Pani Prezydent pamięta, że umożliwiła nam Pani spotkania z przedstawicielami władz miasta Warszawy w celu przedyskutowania inicjatyw w zakresie edukacji muzycznej dla szkół. To dla nas ogromne rozczarowanie, że nic konkretnego nie wynikło z tych dyskusji, jednak wydaje nam się, że nie ponosimy za to winy. Chciałbym zapytać – jeżeli pozarządowe organizacje muzyczne „pracujące u podstaw” zostaną pozbawione dofinansowania, kto podejmie się zadania muzycznej edukacji zwykłych mieszkańców  Warszawy, tak aby chcieli w ogóle korzystać z kulturalnej oferty państwowych instytucji muzycznych i w ogóle zainteresowali się muzycznymi imprezami, które władze miasta Warszawy zdecydują się sponsorować? 

Szanowna Pani Prezydent, decyzja o wstrzymaniu finansowania dla pozarządowych organizacji oddanych sprawom kultury nie tylko utrudni lub uniemożliwi ich działalność w najbliższych latach, ale będzie miała także długofalowy negatywny wpływ na i tak słabą absorpcję kultury i na poziom kulturalnej edukacji mieszkańców miasta, którego zarzad Pani reprezentuje.  Wydaje nam się oczywiste – porównując politykę innych europejskich metropolii w tym zakresie – że Warszawa nie będzie nigdy zasługiwała na miano miasta o wysokim poziomie kultury i edukacji, dopóki władze miasta nie cofną swoich błędnych decyzji w sprawach kultury i nie umożliwią powszechnego dostępu do muzyki klasycznej. Bardzo niedobrze się stało, że Pani Prezydent musi zatwierdzać decyzje podejmowane w pośpiechu. 

Jeżeli wolno mi zasugerować,  wydaje mi się, że konieczne jest zorganizowanie w jak najszybszym terminie spotkania pomiędzy Panią Prezydent, przedstawicielami władz Miasta i wszystkich [instytucji] organizacji muzycznych. Jeżeli mógłbym być pomocny w tym zakresie, z chęcią podejmę się opracowania agendy takiego spotkania. 

Z wyrazami szacunku,Richard Berkeley